Cytaty o sukcesie

Zbiór cytatów na temat sukces.

Pokrewne tematy

Razem 749 cytatów o sukcesie:


Icchak Szamir Fotografia

„Z całego serca życzę narodowi polskiemu pomyślności i sukcesu w jego dążeniu do nadrobienia ciężkich skutków utraty wolności – początkowo z rąk niemieckich, a później także z rąk sowieckich. Nie ma chyba w Europie wielu narodów, które by tyle wycierpiały i tak dzielnie walczyły o swoją wolność, jak Polacy.“

—  Icchak Szamir polityk izraelski 1915 - 2012
Źródło: Aleksander Klugman, Icchak Szamir tłumaczył w „Rz”: Nie oskarżałem całego narodu https://www.rp.pl/Historia/190229877-Icchak-Szamir-tlumaczyl-w-Rz-Nie-oskarzalem-calego-narodu.html, rp.pl, 21 lutego 2019.

Marek Kossakowski Fotografia

„Program 500+ jest fatalnie skonstruowany, ale w sumie bardzo potrzebny. W okresie minionych lat „ciepła woda w kranie” nie była w stanie wymyć frustracji ludzi, którzy nie identyfikowali się z sukcesem kraju.“

—  Marek Kossakowski polski dziennikarz i polityk 1952
Źródło: Andrzej Wiktorowicz, Czy Marks może być Zielony? https://www.kod-mazowsze.pl/marks-moze-byc-zielony/, kod-mazowsze.pl, 3 grudnia 2016.

Reklama
John Steinbeck Fotografia
Ryszard Kapuściński Fotografia

„(...) zwykłe chwasty odnoszą największe sukcesy w życiu i najszybciej też się rozmnażają.“

—  Sven Lindqvist
"Exterminate All the Brutes": One Man's Odyssey into the Heart of Darkness and the Origins of European Genocide

Jim Rohn Fotografia
Reklama
Lucy Lawless Fotografia

„Traktuję sukces w bardzo osobistych kategoriach, sukces to także doświadczenia, jakie zdobywamy.“

—  Lucy Lawless nowozelandzka aktorka 1968
Źródło: „To i Owo” nr 27, 6 lipca 2010, s. 5.

Paweł Zagumny Fotografia
Zbigniew Brzeziński Fotografia
Reklama
Tadeusz Kotarbiński Fotografia

„Przyjaciele na ogół pomagają żyć i przeszkadzają pracować.“

—  Tadeusz Kotarbiński polski filozof 1886 - 1981
Źródło: Marek Grębski, Sukces na egzaminie, Sklep WSiP, s. 130.

Raúl Lozano Fotografia
Richard Morgan Fotografia

„Tak czy owak wszystko dobrze się skończyło. Zmieniłem kierunek studiów na historię z ukierunkowaniem polityczno-filozoficznym i poznałem kilku nowych przyjaciół. Od tego czasu, życie na uczelni było wszystkim czego pragnąłem począwszy od niewielkiej ilości czasu jaki ode mnie wymagano. Tak naprawdę, nigdy się nie pogodziłem z faktem, że osiągnięcia na uczelni to coś wymagającego wysiłku. Dwa lata później zakończyłem swoją edukację z bardzo średnimi ocenami i dwoma na nowo odkrytymi i raczej naiwnymi ambicjami z lat młodzieńczych. Chciałem podróżować. I chciałem pisać.
Chęć oczywiście, sama w sobie nie gwarantuje sukcesu. Niestety moje raczej cieplarniane wychowanie nie nauczyło mnie tego. Nie nauczyły mnie tego również 3 lata w instytucji edukacyjnej, gdzie kobiety w średnim wieku codziennie sprzątają ci pokój i ścielą łóżko. Prawdę mówiąc byłem zepsuty. Przeniosłem się do Londynu, który wessał mnie niczym doktora Watsona na początku Studium w szkarłacie. W przeciwieństwie do Dr. Watsona nie zamierzałem jednak pozostać na długo – chciałem zaoszczędzić jedynie trochę pieniędzy, coś napisać i wybrać się w podróż dookoła świata płacąc za wszystko z zaliczek od hojnego wydawcy.
Jasne.
Londyn zweryfikował te marzenia. W domu, w Norfolk, a nawet w Cambridge, moje pragnienie zostania pisarzem odróżniały mnie od tłumu. W Londynie, fakt, że chcesz zostać pisarzem (artystą, reżyserem ) było czasem czymś dobijająco przeciętnym. Każdy w Londynie pisze powieść, planuje to zrobić, zna kogoś kto to robi, pracuje w wydawnictwie, albo co najgorsze z wszystkiego – już coś wydał.
Dzięki szczęśliwej sytuacji geopolitycznej będącej następstwem kliku wieków brytyjskiego imperializmu ustępującego pola szybko rozwijającej się strefie wpływów Stanów Zjednoczonych, ludzie na całym świecie chcą się uczyć angielskiego.
Z zupełnie zrozumiałych, choć pedagogicznie niepewnych powodów, ludzie wierzą, że jedyny sposób by nauczyć się angielskiego to lekcje z native speakerami. Dodaj do tego powszechną żyłkę handlową przedsiębiorców, odrobinę sprytnej reklamy i oto wynik – przemysł Nauki Języka Angielskiego (NJA). Niecały rok od momentu, gdy zdecydowałem, że chcę żyć i pracować za granicą znalazłem się w Istambule mając za sobą cztery tygodnie treningu w International House bez wartego uwagi doświadczenia i z większą pensją niż lokalny lekarz. Czyż gospodarka rynkowa nie jest wspaniała?
NJA była dla mnie dość przypadkową karierą (zapewne podobnie jak w przypadku 90% jej pracowników), lecz dziwnym trafem kontynuowałem ją 14 lat. Poczucie winy w stosunku do nieszczęsnych tureckich lekarzy sprawiło, że dobrze wyuczyłem się tego fachy. Czytałem literaturę, dołączyłem do zawodowych stowarzyszeń, zapisałem się na dalsze kursy. Z Istambułu jeździłem do Londynu, Z Londynu do Madrytu, z Madrytu do Glasgow. Z nieopierzonego ucznia stałem się dyrektorem studium, potem doświadczonym profesjonalistą w dziedzinie NJA i wreszcie trenerem nauczycieli. Moje wynagrodzenie rosło. Niewielkie szkółki otworzyły mi drogę do w miarę poważnych instytucji, które otworzyły mi drogę do profesjonalnych firm, które otworzyły mi drogę do posady na uniwersytecie. Rozdawałem foldery na konferencjach. Ale zaraz...
Czy nie chciałem zostać pisarzem? No tak. Podczas, kiedy utrzymywałem się z uczenia angielskiego, również pisałem w tym języku. czasem wściekle, czasem spokojnie i leniwie – zależnie od nastroju. Pisałem krótkie historie, pisałem artykuły. Pisałem scenariusz i poświęciłem półtora roku mojego cennego czasu próbując sprawić aby jakiś filmowiec potraktował go poważnie. Pisałem powieść. Zupełnie nic nie wydałem i nikt nie zrobił filmu.
Na plus mogę policzyć to, że pisałem to na co miałem ochotę.
W końcu napisałem Modyfikowany węgiel. Golancz go wydał, Hollywood kupiło, a ja zostawiłem swoją stałą pracę.
Osiem miesięcy. Tak po prostu.
Ciągle piszę. Musiałbym być martwy albo sparaliżowany, żeby przestać.“

—  Richard Morgan 1965
Źródło: informacja biograficzna z obwoluty Modyfikowanego węgla

Natępna