Cytaty o wakacjach

Zbiór cytatów na temat wakacje.

Razem 92 cytatów o wakacjach:







Terry Gilliam Fotografia
Terry Gilliam7
amerykański reżyser i scenarzysta filmowy (Latający Cyrk... 1940
„Ciągle na wakacjach, tatusiu?“Jeliza Rose do swojego naćpanego do nieprzytomności ojca.


Shia LaBeouf Fotografia
Shia LaBeouf4
aktor amerykański 1986








Jan Soszyński Fotografia
Jan Soszyński1
1924 – 1944
„Przez letnie miesiące pół dnia uczyłem się, a od południa do wieczora pracowałem przy żniwach. Resztę egzaminów zdałem po wakacjach. Trzeci rok studiów rozpocząłem bez forsy. Ubranie spadało ze mnie. Brat kupił mi nowe, za co byłem mu wdzięczny. I tak jakoś przetrzymałem ostatni rok. Dawałem korepetycje uczniom z gimnazjum i trochę zarabiałem na swoje potrzeby. Ratowało mnie to głównie, że w styczniu 1923r moja młodsza siostra Pola wyszła za mąż za dalekiego krewnego Franka Soszyńskiego stolarza z Warszawy. Był on dość zamożny. Zdążył już dorobić się części domu w Bydgoszczy i 2/3 domu w Warszawie przy ulicy Dzielnej N-56. Poza tym prowadził warsztat stolarski przy ulicy Leszno 48. Wesele odbyło się w Siedlcach w mieszkaniu Stacha przy ulicy Ogrodowej 4 Małżonkowie Soszyńscy t. j. Szwagrostwo zamieszkali w lokalu przy warsztacie. Było to dość nędzne mieszkanie zawsze zakurzone i niemożliwe do utrzymania w czystości. Ale w tym czasie trudno było zdobyć się na coś lepszego, gdyż odstępne bardzo drogo kosztowało.
I tak siostra męczyła się w tym mieszkaniu do śmierci szwagra w 1934 r. Był to zacny i dobry człowiek. Dowód – na jego pogrzebie żydzi lokatorzy z ul. Dzielnej z jego domu kupili wieńce i urządzili orszak żałobny, co było opisane w Expresie Porannym pod tytułem „Niesamowity pogrzeb”. Później żydówki przychodziły na jego grób opłakiwać swego dobrego gospodarza, który pomimo zaległości w komornem ponad 10.000zł. nikogo przez cały czas nie wyeksmitował z mieszkania.
Po jego śmierci Siostra Pola wraz z dwojgiem dzieci Jankiem lat 10 i Krystyną lat 6 zamieszkała w 2 pokojowym mieszkaniu w swoim domu przy ulicy Dzielnej 56.“
Źródło: fragment pamiętnika Wincentego Kobylińskiego, wuja Jana Soszyńskiego.

Ziemowit Szczerek Fotografia
Ziemowit Szczerek26
polski pisarz i publicysta 1978
„Ta rzeczywistość, polska rzeczywistość, w której są stacje benzynowe Orlen i bary U Grubego, w której są centra handlowe z H&M-em i Carrefourem, w której kioski Ruchu są ciemnozielone i leży w nich „Wyborcza”, „Polityka”, „Wprost”, „Tygodnik Powszechny”, „Newsweek”, „Gazeta Polska Codziennie”, „Nasz Dziennik” i tak dalej, w której asfalt jest albo nowy, głęboko czarny i porządnie oznaczony, albo połatany jak spodnie włóczęgi, w której salony piękności noszą nazwę Afrodyta albo Kleopatra, a siłownie – Spartakus, w której agencje ochrony nazywają się Gladiator albo Cerber (albo Kerberos, jeśli nazwa Cerber jest już zajęta), w której bloki są ocieplane styropianem i tynkowane na radosne kolory, w której stoją koślawe pomniki Jana Pawła II, gówniarze wciągają spida, a potem jeżdżą po mieście octaviami swoich rodziców, w której ludzie biorą kredyty w bankach Pekao SA, WBK Handlowy czy CITIBANK i kupują samochody i mieszkania, a w mieszkaniach mają modny minimalizm i białe, równe ściany, w której grodzi się osiedla, bo rzeczywistość poza ogrodzeniem nie spełnia wysokich wymagań nowej polskiej klasy średniej, w której rejestracje samochodowe kiedyś były czarne, a teraz są białe z pierwszą literą oznaczającą województwo, a pozostałe – miasto na jego terenie, w której sklepach nocnych bywają kraty, przez które ekspedientka podaje klientowi towar, najczęściej piwo żywiec i wódkę luksusową, zawsze w białej plastikowej torbie, która potem fruwa po asfalcie i chodniku, w której wierni w kościele oddychają z ulgą, gdy ksiądz mówi „posłuchajcie, umiłowani, ogłoszeń duszpasterskich”, bo to oznacza, że msza się już niedługo skończy i będzie można iść do domu, w której telewizji leci Jaka to melodia i Klan, w której ekspedientka zawsze pyta klienta, czy nie ma może końcóweczki drobnymi, bo ona nie ma wydać, w której młode drechy mówią do ludzi „e bo jak ci zara przyjebe, to sie wyjebesz” albo „wypierdolić ci z grzywy”, w której policjanci noszą granatowe spodnie z białymi lampasami i mają na rękawie napis POLICJA i bywają strasznymi chujami, choć czasem są też niespodziewanie mili i wtedy wszyscy są zaskoczenie, w której wesela organizowane są w celu przygotowanych restauracjach z krochmalonymi obrusami i zawsze serwuje się na nich rosół, a na każdym stole stoi wódka, dzbanek z sokiem z czarnej porzeczki i sokiem pomarańczowym, a której kawę pije się albo z ekspresu, albo rozpuszczalną, albo parzoną, w której kanary mówią „dziędobry kontrola biletów, proszę przygotować bilety do kontroli”, w której wszyscy uważają, że Polska jest brzydka, słaba i nic się w niej nie może udać, że zima jest długa i depresyjna, że polska reprezentacja w piłkę nożną jest do dupy, bo w PZPN-ie siedzą leśne dziadki i nie ma struktur, które mogłyby wytworzyć porządną polską ligę, w której kupuje się warzywa na bazarze, bo niepryskane, w której ustępuje się staruszkom w tramwajach i autobusach, a jak jedzie karetka, to się ją puszcza, w której miasta i miasteczka służą do mieszkania, a nie do życia, w której nikt nawet nie próbuje realizować opcji „nieznośna lekkość bytu”, bo każda taka próba skazana jest na niepowodzenie, do której człowiekowi nie chce się wracać wakacji na Cyprze, w Egipcie czy Turcji, ale się wraca, bo czeka dom, który się postawiło z góralską ekipą budowlaną i w który władowało się setki tysięcy, bo czeka mieszkanie w ocieplonym bloku z powymienianymi oknami i kaloryferami i ze zrobioną kuchnią i łazienką albo w nowym budownictwie, w której wszyscy uważają za najoczywistszą oczywistość, że polska rzeczywistość jest gorsza od innych rzeczywistości i że tak musi być i zawsze będzie, bo tak jest napisane w Piśmie – była rzeczywistością, w której wojny nie mogłeś sobie wyobrazić.<br
To była rzeczywistość, która miała nigdy się nie skończyć.

To była rzeczywistość, która wyglądała na wieczną i twardą. Która miała nigdy się nie skończyć, bo trwała, wydawałoby się, od wieków. Bo była światem, który my, wszyscy, mieliśmy za bazowy. W porównaniu do której inne rzeczywistości nie były do końca prawdziwe.“
Źródło: s. 220–221